„Huragan” w Warszawie

Pani ambasador w pełnej krasie

Donald von Trumpf tak docenia ważność Polski dla Ameryki, że do roli ambasadora USA w RP zaangażował swoją przyjaciółkę, Georgette Mosbacher. Jest to pani, która posiada zerowe doświadczenie dyplomatyczne i być może nawet nie wie dokładnie, gdzie jest Polska. W przeszłości wyraziła chęć zostania panią ambasador gdzieś w zachodniej Europie, np. we Francji, ale nic z tego nie wyszło.

Georgette, która w swoim mieszkaniu na Manhattanie często podejmuje na przyjęciach ważnych republikanów, znana jest między innymi z tego, że ma niewyparzoną gębę, czyli często klnie jak szewc, a różni ludzie nazywają ją „Panią Huragan”.  Jest to ważna umiejętność, która z pewnością pozwoli jej na nawiązanie bliskich kontaktów z najwyższymi eszelonami obecnej władzy w Polsce. Z drugiej strony pani Mosbacher była trzy razy zamężna, a zatem trudno jej będzie nawiązać komitywę ze zwiędłym, wiecznym kawalerem z Żoliborza. W każdym razie jej nominacja na ambasadora w RP wznosi stosunki polsko-amerykańskie na nowe wyżyny absurdu, tak potrzebnego w polskiej polityce międzynarodowej.

Gallus Anonymus Americanus

Panowie, tu się gaz ulatnia!

Polska ma ostatnio niezwykle „dobrą” prasę na Zachodzie. O ile nieco wcześniej nikt nie mówił o polskich obozach koncentracyjnych, a tyle teraz gardłują o tym wszyscy, dzięki nowelizacji ustawie o IPN, której wartość ustawodawcza w skali od 1 do 10 wynosi -50. Dochodzą mnie słuchy, że towarzysz Putin już szykuje konkurencyjną ustawę, która ma stanowić, że każdy kto mówi, iż Rosjanie zabijali Polaków w Katyniu dostanie natychmiast kulę w łeb, co jest rzewnie zgodne z ówczesną metodą rozwalania polskich oficerów. Spodziewam się też, że następnym aktem prawnym PiSdokracji będzie ustawa wtrącająca ludzi do więzienia za to, że nie wierzą, iż Tupolew w Smoleńsku rozpadł się przed lądowaniem w wyniku eksplozji puszki z parówkami.

Tymczasem zachodnim mediom nie uszedł też uwadze fakt, iż Rafał von Ziemkiewicz w polskiej telewizji żartował sobie z komór gazowych i mówił beztrosko o „dogazowywaniu” Żydów, których wcześniej nazwał „parchami”. Nic dodać, nic ująć. Nareszcie mamy jakiś jasny kurs w stronę jawnego i nieodwracalnego kretynizmu.

Pan Rafał być może pamięta „dowcip” z czasów PRL-u. Niemcy do komory gazowej ładują stu Żydów i po kilku minutach wyjmują ich ciała. Potem wpychają tam 100 Polaków i efekt jest ten sam. Na koniec zamykają w komorze 100 Rosjan, a po paru minutach z wnętrza komory słychać łomotanie do drzwi.  Gdy wrota zostają otwarte, jeden z Rosjan mówi Niemcom „Panowie, tu się jakiś gaz ulatnia”.

Na poziomie tego właśnie dowcipu znajduje się obecna władza RP. GRATULUJĘ!

Gallus Anonymus Americanus